A TY KIM CHCESZ BYĆ DLA PIENIĘDZY?

Tytuł trochę przekorny …. ale warto przeczytać całość ;)

Do kradzieży zdjęć z bloga czy fanpage już się chyba „przyzwyczaiłam”.

O ile można tu mówić o przyzwyczajeniu.

Wkurwia mnie to tak samo bardzo za każdym razem, ale też doskonale wiem, że to taka walka z wiatrakami, bo zawsze znajdzie się ktoś – kto uzna blogi, strony internetowe czy google za „darmowe źródło zdjęć”.

Najczęściej kradną osoby, którym marzy się wizja „zarabiającego w ch.. blogera” albo osoby …. hmm… tępe albo cwane!

Choć nie zawsze – zdarzyło mi się, że spore wydawnictwo użyło skradzionych ode mnie zdjęć do zrobienia swojego katalogu, a po rozmowie z nimi wyskoczyli mi z tekstem: ”Z darmowego portalu mamy. Z Googli” .

Ręce opadają.

Ale nie o tym chce Wam dziś mówić!

 

W tym tygodniu miałam większy „hardcore” i ten tekst ma być tak naprawdę poniekąd pomocą dla osób, które ( tfu tfu! ) będą kiedyś w podobnej sytuacji.

Od początku!

Od zaprzyjaźnionej agencji dostałam wiadomość, a w niej link!

Po otwarciu zgłupiałam!

Zdębiałam, zgłupiałam i do tego mnie zamrurowało!

Tym razem ktoś posunął się nie tylko do kradzieży zdjęć moich dań, ale do kradzieży „całej tożsamości!”

Ktoś podając się za mnie, wykorzystując informacje o mnie, informacje o tym co robię, co lubię, informacje o życiu prywatnym, o MasterChefie , no i oczywiście zdjęcia ( ściągnięte zarówno z bloga,  jak i innych moich social mediów ) założył swoją stronę, pewnie zarabiał ( albo dopiero miał w planach ) i sprzedawał ebooki na Amazonie – wszystko to podszywając się pode mnie!

Strona prowadzona była w języku angielskim i jak się okazało- założona w USA we wrześniu 2016r.

Naprawdę mnie zamurowało i tutaj śmiech przeplatał się z wkurwieniem.

Nie rozumiem!

Kompletnie nie rozumiem co trzeba mieć we łbie, kim być i co myśleć, bo „zajebać komuś życiorys”!

Już nie mówię tu o kulinarnych zdjęciach, no ale cholera „całą tożsamość”?!

Ja pierdole!

Z tym spotkałam się po raz pierwszy i nie tylko ja, ale też znajomi blogerzy, którzy wdzieli o całej „akcji”.

.

Powiem Wam, że mogę się założyć, że część osób których pytałam o radę i pomoc już mała wizję milionowego odszkodowania przed oczami, hehehehe …

Oczywiście ta wizja dolarów była cudowna, ale przecież znamy realia i doskonale wiemy jak działa policja, a poszukiwania „na własną rękę” złodzieja za granicą mogłyby ciągnąć się do usranej śmierci.

Ale nie o to mi chodziło!

Chciałam, by złodziejska strona zniknęła.

Ci, którzy mnie znają dobrze wiedzą, ze zdecydowanie lepiej znam się na garach niż na obsłudze komputera i sama kompletnie nie dałabym sobie z tym rady.

Przeraża mnie wizja grzebania w kodach, doszukiwanie się informacji, kto gdzie skąd i kiedy.

Pomogli znajomi i niezawodna grupa blogerów, która pospieszyła z pomocą.

Fajne jest to, że właśnie w takich sytuacjach człowiek przekonuje się na kogo i kiedy może liczyć … a w tym przypadku nawet osoby całkowicie obce „pospieszyły z pomocą”.

Koledzy i koleżanki po fachu, którzy wydawałoby się czasami, że chcą wbić szpilę – zasypali mnie wiadomościami z cennymi radami i chęcią pomocy!

Sprawa została również zgłoszona na policję.

Co zrobiłam ( a co może zrobić będziesz musiał kiedyś Ty ( tfu tfu! ) ):

1. Screeny KAŻDEJ strony, wydruki całych stron, zapisanie stron na komputerze i pendrive.

2.MAIL do właściciela strony – w sumie to nawet nie jeden na chyba 3!

Pierwszy z grzeczną prośbą, 2 kolejne już mniej miłe – na każdy zero odpowiedzi

( a wiem, że osoba była dostępna, ponieważ na wiadomość o współpracę – odpisała natychmiast ).

3. Kontakt z właścicielem domeny: w moim przypadku: https://www.privacyguardian.org/ i zgłoszenie domeny.

4. Kontakt z https://www.cloudflare.com/ ( amerykańska firma informatyczna, będąca dostawcą usług dostarczania treści (CDN) oraz serwerów nazw (DNS). )

5. Zgłoszenie sprawy na policję.

5. Pomoc znajomych, którzy zasypali zarówno złodzieja, jak i usługodawców mailami ze zgłoszeniem kradzieży danych.

 

W piątek rano budzę się i …. voila!

Wspólnymi siłami nam się udało!

Co prawda złodzieja nie złapaliśmy, ale mamy nadzieję, że dostanie za swoje.

Bo karma wraca!

Dziękuję wszystkim ( trudno wymienić imiennie ) – zarówno kolegom i koleżankom ze świata blogosfery, jak i z życia prywatnego – za pomoc, wsparcie i cenne rady.

Bez Was by się nie udało!

DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚCIE!

Dziękuję, że blogowanie dało mi tak wiele, a na mojej drodze postawiło osób, na które mogę liczyć – na dobre i złe!

Ps. Kochani pamiętajcie!

Wizerunek, zdjęcia i teksty ( czyli treści kreatywne ) są chronione prawem autorskim.

Nie można bez zgody autora lub podania źródeł bezkarnie wykorzystywać w „swoim świecie”.

To łamanie prawa.

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Tumblr

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress