SCHAB MIODOWO-MUSZTARDOWY Z KOLOROWYM PIEPRZEM + KONKURS AMBITION!

Idą idą! Zbliżają się wielkimi krokami!

Tak – o Świętach mówię!

Jeszcze tylko kilka dni i usiądziemy z bliskimi przy wigilijnym stole, a potem spędzimy dwa świąteczne dni na odpoczynku, rozmowach z bliskimi, no i zapewne jedzeniu.

Jedni co roku trzymają się tradycji, a inni wręcz przeciwnie – starają się zaskoczyć bliskich czymś nowym, innym, może bardziej nowoczesnym.

Dla mam przepis na wspaniały schab, który jest świetnym pomysłem na świąteczny obiad, zarówno dla tradycjonalistów, jak i tych, którzy nie boją się nowości!

Schab jest takim rodzajem mięsa, które możemy przygotować na setki różnych sposobów i podawać zarówno jako danie obiadowe, jak i dodatek do kanapek.

Gwarantuje, że kto spróbuje choć kawałeczek zawsze prosi zarówno o dokładkę, jak i o przepis. 

Każdy będzie po nim oblizywał się ze smakiem.

Sekretem jest dobrej jakości, świeże mięso, długie marynowanie ( pamiętajcie, że im dłużej marynujemy mięso, tym jest ono bardziej przesycone smakiem i bardziej soczyste) i pieczenie w odpowiedni sposób.

Składnikami mojej marynaty jest musztarda sarepska, miód prawdziwy z pasieki moich znajomych i ziarnisty, kolorowy pieprz, bez którego marynata nie może się obyć!

Cała ta kompozycja po zapieczeniu tworzy na mięsie niesamowicie chrupiącą skórkę, dzięki której prosty, zwykły schab zyskuje iście królewski charakter.

Spróbujcie!

Gwarantuję, ze taki schab miodowo-musztardowy stanie się jednym z ulubionych – zarówno do obiadu, jak i na kanapki!

Polecam!

SKŁADNIKI:

* schab bez kości

* musztarda sarepska – 150 g

* miód prawdziwy  ( ja użyłam kruszynowego ) – 3 łyżeczki

* czosnek – 4 ząbki

* sok z cytryny – 1 łyżka

* oliwa z oliwek – 2 łyżki

* pieprz kolorowy w ziarnach

* sól

* masło

DODATKI:

* kluski śląskie – przepis TUTAJ

* brukselka smażona z cebulą i ziołami

SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:

Schab układamy na desce. 

Ostrym nożem ( najlepiej cienkim ) oczyszczamy z nadmiaru białych błon ( nie ścinamy jednak wszystkich, gdyż one również nadają smak mięsu ).

Deska do krojenia / podstawka z silikonowymi nóżkami Greta 33 x 23 x 2 cm owalna AMBITION

Czosnek siekamy ostrym, dużym nożem.

Komplet noży kutych Titanium 6-elementowy AMBITION

 Pieprz kruszymy w moździerzu.

Musztardę, miód, sok z cytryny, oliwę, czosnek i 3/4 pokruszonego pieprzu mieszamy.

Mięso nacinamy w kratkę.

Nacieramy solą, a następnie dokładnie, np. za pomocą silikonowej szpatułki smarujemy marynatą.

Szpatuła owalna Nordic 18,5 cm AMBITION

Odstawiamy do lodówki ( najlepiej na całą noc ).

Po zamarynowaniu posypujemy resztą pieprzu, układamy w brytfannie z dodatkiem masła i wkładamy do nagrzanego na 200C piekarnika ( przykrywamy na ok. 30 minut. Po tym czasie pieczemy odkryty oblewając co jakiś czas powstałym sosem ).

Ps. do przegotowania schabu wykorzystałam nowości od AMBITION – Brytfannę owalną Taurus, posiadającą pokrywę o podwójnej funkcjonalności.

Może ona służyć jako normalna pokrywka, ale również jako patelnia grillowa.

Czegoś takiego jeszcze nie widziałam!

Wykonana z odlewanego aluminium, które doskonale przewodzi ciepło, przystosowywana do używania w piekarniku ( do temp. 240C ).

W jednym urządzeniu można zatem nie tylko zapiekać, ale i smażyć dania.

Świetny pomysł dla tych, którzy cenią sobie świetnej jakości sprzęt, a nie lubią mieć dużej ilości garnków.

Naczynia kuchenne wyposażone w powłokę Teflon™ PlatinumPlus są przeznaczone zarówno dla profesjonalnych szefów kuchni, jak i domowych pasjonatów gotowania.

Teflon™ PlatinumPlus należy do najbardziej odpornych na zarysowania powłok do naczyń kuchennych dostępnych na rynku, a zintegrowana powłoka tworzy na naczyniu wyjątkowo trwałą powierzchnię, która pozwala na użycie metalowych akcesoriów kuchennych podczas gotowania.

Więcej o Brytfannie możecie poczytać ( ale i kupić ją!) TUTAJ.

Brytfanna owalna Taurus 38 x 26 cm AMBITION

Pieczemy ok.15 minut, a następnie zmniejszamy do 165C i pieczemy do miękkości ( mniej więcej 1 godzina pieczenia na 1 kg schabu ).

Po upieczeniu zostawiamy schab w wyłączony, uchylonym piekarniku.

Kroimy.

Pamiętajcie, żeby kroić schab dopiero po ok. 15-20 minutach – soki muszą się „rozejść” po całym mięsie.

Podajemy z kluskami śląskimi i smażoną brukselką.

Smacznego!

Komplet sztućców Verona 24-elementowy w pudełku AMBITION

KONKURS!

Święta kojarzą się nam nie tylko ze wspólnym kolędowaniem, ubieraniem choinki, odpoczynkiem, rodzinną atmosferą, pysznym jedzeniem, ale i z prezentami!

Razem z marką AMBITION przygotowałam dla Was konkurs, w którym możecie wygrać fajny prezent dla siebie albo dla bliskich.

Nagród jest aż 3!

Do wygrania elegancki 18-częściowy komplety obiadowy z linii Fala – TEN

Nowoczesny, elegancki, piękny  -może być już Twój!

Co trzeba zrobić?

1. W komentarzu pod tym wpisem opisz mi SWOJE WYMARZONE ŚWIĘTA!

Mogą to być te, które już były, albo te, które dopiero Ci się marzą.

Możesz mnie zaskoczyć, albo wzruszyć!

Nie zapomnij podpisać się imieniem i nazwiskiem!

2. W komentarzu na fb pod zdjęciem ( TU ) napisz: BIORĘ UDZIAŁ W KONKURSIE

I tyle!

CZAS TRWANIA: 09.12-23.12

Wyniki pojawią się w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu.

Zapraszam do zabawy!

Komplet obiadowy Fala 18-elementowy AMBITION

DO PRZYGOTOWANIA WPISU UŻYŁAM:

DESKA: https://dajar.pl/deska-do-krojenia-podstawka-z-silikonowymi-nozkami-greta-33-x-23-x-2-cm-owalna-ambition

SZPATUŁA PROSTOKĄTNA: https://dajar.pl/szpatula-prostokatna-nordic-30-3-cm-ambition

SZPATUŁA OWALNA: https://dajar.pl/szpatula-owalna-nordic-18-5-cm-ambition

NOŻE: https://dajar.pl/komplet-nozy-kutych-titanium-6-elementowy-ambition

KOMPLET OBIADOWY: https://dajar.pl/komplet-obiadowy-fala-18-elementowy-ambition

SZTUĆCE: https://dajar.pl/komplet-sztuccow-verona-24-elementowy-w-pudelku-ambition

BRYTFANNA: https://dajar.pl/brytfanna-owalna-taurus-38-x-26-cm-ambition

.

PROJEKT POWSTAŁ WE WSPÓŁPRACY Z MARKĄ AMBITION

ambition

You Might Also Like

36 komentarzy

  • Reply
    Kasia Ogórek
    9 grudnia 2018 at 13:32

    Moje święta,które pozostaną w pamięci to te,które jako ostatnie spędziliśmy w komplecie. Najpierw całą rodziną zasiedlismy do wigilijnej kolacji,następnego dnia mój tata przygotował schab,na który tajemnicą nie zdążył się podzielić,i jeszcze razem spędziliśmy dzień. Na koniec dnia tata poprosił o pamiątkowe zdjęcia. Zrobiliśmy kilka fotek i rozjechaliśmy się do domów. Niestety wieczorem dostałam informację,że tata zmarł. Mama opowiadala tylko,że przed zamknięciem oczu powiedział,że to jego najszczesliwsze święta,bo w komplecie uśmiechnął się i zasnął. Niestety już się nie obudził. To z jednej strony najszczęśliwsze święta,z drugiej jednak jednocześnie te najsmutniejsze. Paradoks,prawda…?

  • Reply
    Kinga Matuszak
    9 grudnia 2018 at 13:36

    Ja wymarzone święta mam co roku! Spotykamy sie w pełnym gronie rodzinnym zawsze o 16 w Wigilię. Ta atmosfera świąt i dzielenie opłatkiem wzrusza do łez… dziękujemy za miniony rok, za to, że jesteśmy zdrowi i nikogo nie ubyło, a wręcz przybyło o dwa małe szkraby ;) i tak wspólnie ciesząc sie sobą (najmłodsi prezentami) spędzamy ten czas aż do północy, do pasterki. To prawda co mówią, że święta to magiczny czas. Czuć to na każdym kroku…
    Ps uwielbiam Twoje przepisy !

  • Reply
    Gabriela Nowak
    9 grudnia 2018 at 13:42

    Dla mnie wspaniałe święta były kiedy w domu byliśmy wszyscy, całą rodzinką. Niestety moja mama zmarła w tym roku i wiem, że niestety nie będą one tak wspaniałe jak zawsze. Idealne święta to były takie kiedy mama cały dzień gotowała, ja i siostra jej pomagałyśmy a tata pakował prezenty ❤ Niestety tak nigdy już nie będzie dlatego powinniśmy doceniać to, że z bliskimi w ten wyjątkowy wieczór możemy spotkać się przy wspólnym stole! Wesołych Świąt ! 🎁🎄

  • Reply
    Agnieszka Koszczał
    9 grudnia 2018 at 14:22

    Wymarzone święta? To święta w rodzinnym gronie od kiedy mam dwójkę dzieci i męża to święta są wspaniałe.Wspólnie przygotowujemy święta pieczemy pierniczki smażymy rybę robimy pierogi.Pozniej nucimy kolędy dzielimy się opłatkiem i modlimy się zasiadamy do stołu i jemy przygotowane dania później czas na prezenty. Uwielbiam ten dzień taki rodzinny i spokojny. Kocham ten czas kocham moja rodzinę chodź dzieci są małe ale zawsze chętne do pomocy to takie wzruszające że są tam gdzie my.Szczescie mieć kochające dzieci i męża 💖🎁

  • Reply
    Katarzyna Panasiuk
    9 grudnia 2018 at 14:28

    Najwspanialsze Święta to będą te, tegoroczne. Dlaczego? Wracam na Święta do rodzinnego domu. Dopiero kiedy od rodziny dzieli mnie prawie 600 kilometrów uświadomiłam sobie jak bardzo za nimi tęsknię, mimo, że za każdym razem wyjeżdżając za nimi tęskniłam. Czas jaki nie widziałam rodziców i rodzeństwa oraz odległość jaka nas dzieli pokazuje jak bardzo mi ich brakuje. Niektórym taka odległość może wydawać się śmieszna bo przecież co to jest 600 km, przecież niektórzy mieszkają o wiele dalej od swoich rodzin, ale dla mnie jest to mnóstwo kilometrów które dzielą mnie od ludzi których kocham.. :) Tegorocznych świąt nie mogę się już doczekać i czuję się jak dziecko, które czeka na Mikołaja, naprawdę. Już od dawna nie czułam tak zwanej „magii świąt”,a te święta właśnie takie będą. Pełne magii jaką jest miłość.
    Wszystkim życzę przede wszystkim rodzinnych Świąt. ❤️

  • Reply
    Gabriela Krasoń
    9 grudnia 2018 at 14:52

    Wiele lat temu kiedy jeszcze świat dla małej dziewczynki wydawał się rajem, spędziłam na wsi u rodziny dziadka najlepsze Święta w swoim życiu. Żadne inne nie były już takie wyjątkowe. W tych czasach wszystko smakowało lepiej, i w ogóle wszystko było bardziej. Wszędzie leżał biały puch, a w oddali było widać góry. Wyszaleliśmy się na mrozie za wszystkie czasy, a po powrocie zmarznięci ogrzewaliśmy przy gorącym piecu opalanym drewnem. Do tej pory pamiętam jak pachniała żywa choinka przyniesiona z lasu przez dziadka. Kobiety uwijały się w kuchni, a my wygłodniali oczywiście podjadaliśmy to z tej to z tamtej miski. Wspólne niecierpliwe wypatrywanie na niebie pierwszej gwiazdki oraz czytanie fragmentu Biblii, i modlitwa przed posiłkiem. Potrawy były w zasadzie takie same jak teraz, ale te pierogi były jakieś takie wielkie. No i barszcz jedzony z jednej miski był z ziemniakami. Kompot z domowego suszu, do którego owoce wysychały w specjalnej izbie. I te ciasta. Proste, tradycyjne, ale jak smakowały! A po Wigilii poszliśmy przejęci z opłatkami do stajni, bo dziadek powiedział nam, że w tę noc zwierzęta przemówią ludzkim głosem. Musieliśmy mieć strasznie duże oczy. Śpiewaliśmy kolędy i poszliśmy na pasterkę do małego kościółka. Później szukaliśmy w zaspach ściągniętej bramy, bo w Wigilię na wsiach jest taka tradycja. Magią dla mnie jest ta dziecięca wiara i niczym niezmącona radość. Magią jest też tradycja, bo bez niej to wszystko nie miałoby sensu. Pragnę takich Świąt kiedy świat w końcu przestaje pędzić, a wszystkie mało istotne sprawy odsuwamy na bok. Kiedy zapominamy o urazach i przy świątecznym stole z życzliwością dzielimy się opłatkiem. Kiedy wszystko co dobre kręci się wokół stołu, a chemia jest między bliskimi, a nie w jedzeniu. Dużo bym oddała, aby przeżyć jeszcze raz tamte Święta sprzed lat i odzyskać tę dziecięcą szczerą radość, a sól nie była solą w oku, ale podkręcała smak świątecznych potraw.

  • Reply
    Koni
    9 grudnia 2018 at 14:59

    Moje najlepsze święta są wtedy kiedy przylatuje do nas moja siostra ze swoim synem. Jako że mieszkamy obie za granicą w dwóch różnych krajach i nie mamy wiele okazji żeby spędzać ze soba czas to co roku od 4 lat nas odwiedzają z synem. Do pełni szczescia fajnke by było mieć jeszcze nasza mame która niestety spedza święta sama w Polsce ale nie da rady jej namówić, może kiedyś sie uda.

    • Reply
      Ostra na Słodko
      9 grudnia 2018 at 15:00

      Podpisz się proszę imieniem i nazwiskiem tak jak prosiłam :)
      Czekam również na zgłoszenie na FB

    • Reply
      Kornelia Korona
      9 grudnia 2018 at 15:04

      Nie wiem jak mozna zmienić imie ale ppdpisuje sie tutaj jakby co
      Kornelia Korona 😉

  • Reply
    Barbara Jarek
    9 grudnia 2018 at 22:08

    Mój wymarzone Święta były już gdy byłam małą dziewczynką, będąc w Domu dziecka każdy z nas dzieci marzył o tym by spędzić je w gronie osób które się kocha , białych świętach , małych gestach, dzielac się opłatkiem,siedząc na fotelu z gorącym kubkiem kakao,wiedząc że jest się dla kogoś ważnym,czuć że Twoje następne Święta Bożego Narodzenia nie będą już w Domu Dziecka tylko wśród ludzi którzy Cię pokochają i dadzą to co każde dziecko potrzebuje- MIŁOŚĆ ❤ Tak się stało.. Pamiętam jak dziś gdy zabrali mnie do
    siebie na święta Bożego Narodzenia,, do swojego magicznego i pięknego miejsca w górach,gdzie śnieg spadał mi po policzku, uliczne spacery pośród lasu i choinek ,dom pachnący piernikami, gorącą czekoladą ❤Choinka ucięta z lasu , ozdobiona wspólnymi dekoracjami,gwar ludzi się kochającymi i ja gdzieś pomiędzy nimi, poczułam Magię świąt i uwierzyłam w siebie,że wszystko się zmieni na dobre 😊🎄Były to dla mnie najpiękniejsze Święta Bożego Narodzenia które dały mi wiarę w ludzi, wiem że są dobrzy ludzie ❤Teraz będąc już dorosłą kobietą, chce przekazać tę wartość własnym dzieciom, że warto pomagać, jak i dawać coś dobrego od siebie,nie tylko brać ❤

    Wesołych świąt 🎄❤

  • Reply
    Justyna Łuczka
    11 grudnia 2018 at 21:14

    Od kiedy nieco podupadłam na zdrowiu zrobiłam się strasznie sentymentalna :) W sumie zawsze byłam, ale teraz bardziej staram się pielęgnować tradycje, nawet te nasze dziwaczne. Ojej, a święta u mnie są i były zawsze szalone! Od dziecka pamiętam, że wygląda to tak: Mamcia już na kilka dni przed świętami narzeka że „wszystko na jej głowie”, a jej stres osiąga punkt kulminacyjny w Wigilię, kiedy nie raz rano garnki fruwają po kuchni – im więcej się Mamcia stara, tym częściej coś przypala i wszystko jest nasza winą ;) Tatko chodzi cicho jak myszka i udaje że jest niewidzialny – szuka zajęć z dala od kuchni – a to ostatnie sprawunki, osadzić choinkę na stojaku, odkurzyć po raz dwunasty… :) Siostra sprząta, nakrywa do stołu, ubiera drzewko. Ja byłam zawsze tą odważną, pomagałam Mamie w kuchni. Jak jazda na karuzeli! Babcia, siedziała w pokoju, patrzyła na nas i miała naprawdę nieziemski ubaw! Czasem żeby odpocząć siadałam sobie z Nią w pokoju i patrzyłam jak wyrabia ciasto drożdżowe – to była Babcina magia! Robiła tak pyszne drożdżowe, jakiego nie jadłam ani w najlepszej cukierni, ani mi takie nigdy nie wyszło. I nie wyjdzie. Bo skąd teraz wezmę jako dodatek Babciną miłość? Teraz już nie ma drożdżówki w święta… Pamiętam zapach tego ciasta, jego konsystencję, bardzo luźną, i stukot rodzynek spadających z mojej małej łapki do ciasta. Chciałabym chociaż jeszcze raz to przeżyć :) Spędzając z Mamcią wigilijny dzień w kuchni zmywałam, robiłam ciasta, zmywałam, obierałam warzywa, kroiłam rzadko, bo ciamajda byłam. No, i zmywałam ;) Wariactwo, nic nie było tak, jak powinno! Krzyki, nerwy, pośpiech… Ale i śmiech i radość i mnóstwo żartów i psikusów, bo znamy się najlepiej na świecie i odnajdujemy się w takim szaleństwie najlepiej <3
    Kolacja wigilijna była już spokojna, śmialiśmy się z wypadków dnia, a potem, objedzeni, leżeliśmy brzuszkami do góry, rozpinaliśmy guziki w spodniach i poprzytulani oglądaliśmy Kevina w tv :)

    Absolutnie nie idealne święta. Wręcz książkowy przykład jak ich nie spędzać! Ale to uwielbiam, takie mamy charaktery, wybuchowe, a że kochamy się najmocniej na świecie, to i te swoje wady kochamy :) Tak to wygląda do dziś. Tylko Mamcia mniej szaleje, bo im więcej lat tym kondycja słabsza. Tatko nie biega aż tyle po sklepach, czasem nas obserwuje jak kiedyś Babcia (ale drożdżówki nie robi…). Są nowi członkowie rodziny, niektórych z nami już nie ma… Taka kolej rzeczy, ale w święta jakoś tęsknota doskwiera bardziej. Fajnie, że znowu mamy dzieci w rodzinie – wszyscy dorośli (ze mną na czele!) "durnieją" w wymyślaniu niespodzianek dla Niuni :D Nie zamienię tego na nic innego na świecie!

    I to sa te moje wymarzone święta. Takie nasze, szalone, głośne, kłótliwe, ale po brzegi wypełnione miłością :D

  • Reply
    Anna Maciejewska
    12 grudnia 2018 at 15:39

    Kilka lat temu wraz ze swoimi bliskimi spędziłam święta w skansenie w Nowej Suchej. Była to świąteczna podróż do krainy mojego dzieciństwa- mazowieckiej wsi. Chciałam, aby moje dzieci poznały świąteczne zwyczaje kultywowane przez przodków. W czasie świąt w skansenie cała moja rodzina spróbowała tradycyjnych potraw przygotowanych przez wiejskie gospodynie. Wszyscy zachwycaliśmy się wystrojem starych chat. Słuchaliśmy śpiewu kolęd i opowieści o obrzędach wigilijnych. A wieczorem, w świetle zapalonych pochodni pędziliśmy saniami po okolicy. Święta w krainie mojego dzieciństwa są najpiękniejszym wspomnieniem, które kojarzy mi się z bożonarodzeniową bajkową atmosferą.

  • Reply
    Jolanta Bembnowicz
    12 grudnia 2018 at 20:48

    Od 3 lat mam to samo marzenie na święta. Chciałabym by na wigilię przyszła moja córka, której nie widziałam właśnie 3 lata. Odrzuciła nas jako rodziców, spędza każde święta z rodziną męża. Mam wnuczka Daniela, ma 6 lat. Od 3 lat go nie widziałam, chociaż wcześniej opiekowałam się nim codziennie po 10 godzin. Mam też drugiego wnuczka, Wojtusia, ma 2 latka. Nie znam go. Nie wiem jak wygląda. Oddałabym wszystko by ich wszystkich przytulić i spędzić z nimi wigilię. Co roku przygotowuję wszystkie ulubione potrawy mojej córki i czekam na nią… Niestety od 3 lat jem pierogi na wigilię, a na Wielkanoc święcone jajka i …. płaczę. Tak mi jest smutno… Wszyscy życzą mi zdrowych i wesołych świąt, a ja nie potrafię się cieszyć nadchodzącymi świętami… Ale co roku mam nadzieję, że jednak przyjdą i to daje mi siłę by przygotować pyszne dania na stół wigilijny… :(

    • Reply
      Ostra na Słodko
      12 grudnia 2018 at 20:59

      Dziękuję za zgłoszenie i czekam jeszcze na informację pod zdjęciem na facebooku

  • Reply
    Julita Karbowiak
    12 grudnia 2018 at 23:27

    Już za parę dni, za dni parę, będą święta tak wspaniałe. Już pierniczki w piecu siedzą, lukier z misek dzieci jedzą. Już choinka pachnie pięknie, kolorowe bombki wszędzie. Biały śnieżek z nieba spada, bałwanek z kotkiem gada. Miś i lala spod choinki wymieniają śmieszne minki. Księżyc mruga już wesoło , zaraz gwiazdka błyśnie wkoło. A Mikołaj z prezentami, wraz z elfami mknie saniami. Czy to święta czy też bajka? Sama nie wiem. Wiem na pewno! ŚWIĘTA Z DZIECKIEM SĄ JAK BAJKA❤

  • Reply
    Maciej Kazimierz
    13 grudnia 2018 at 10:27

    W ciepłej Ghanie słychać „Afishapa” w Boże Narodzenie, w odpowiedzi „Afi nko meto yen”. Chciałbym kiedyś odwiedzić w czasie Świąt kraj ciepły ten. Marzę, by z rodziną spędzić w Ghanie święta. Moja rodzina na pewno będzie szczęśliwa i uśmiechnięta. Niektórzy w Ghanie obchodzą Święta i o potrawach wigilijnych część mieszkańców pamięta. Trudno szukać na wigilijnym stole karpia świątecznego, ale nikt się o to nie martwi, bo można cieszyć się smakiem dania innego. W Wigilię będziemy zamiast karpia zajadać się Fufu- przecierem warzywnym, niezwykle zdrowym i pożywnym. Wyjątkowo nie będziemy zachwycać się w Wigilię drzewkiem choinkowym lasem pachnącym, ani śniegiem swą bielą zachwycającym. Za to będziemy podziwiać udekorowane kakaowca drzewa i słuchać tradycyjnych piosenek, które każdy mieszkaniec Ghany w święta śpiewa. Prześlemy do Polski pozdrowienia „Afishapa”, „Afi nko meto yen”. To będzie wigilijny wieczór jak najpiękniejszy sen!

  • Reply
    KASIA Gaca
    14 grudnia 2018 at 03:14

    Moja wielkie marzenie o wigilii istnieje,i jak to sie mówi,marzenia są po to aby się spełniały.Moje nie spełni się nigdy.Marzę aby przy stole wigilijnym usiedli razem z nami moi rodzice i moja babcinka,niestety oni już nie żyją,a ja nie mogę się z tym pogodzić.Podczas wigilii puszczam kolędę pt:KOLEDA DLA NIEOBECNYCH….zawsze stoją 3 puste nakrycia a ja czekam aż zapukają do drzwi.Każdemu wolno marzyć. KASIA GACA

  • Reply
    Magdalena Wojtanowicz
    15 grudnia 2018 at 20:32

    Moimi wymarzonym świętami Bożego Narodzenia są Święta spędzone w gronie najbliższych których kocham. Niestety nie jest mi to dane bo rodzina z różnych życiowych względów rozwiana jest po świece a dziadkowie nie tak dawno zmarli… zostałam praktycznie sama z mężem i małym dzieckiem i staram się mu zapewnić takie święta jakie ja pamiętam z dzieciństwa, wspólne ubieranie choinki, przygotowywanie ozdób, wspólne gotowanie i pieczenie itp itd. Cieszenie się sobą na wzajem i czerpanie z tego wiele radości, by móc później wspominać jak to było gdy zabraknie nam innych najbliższych którzy zostali nam we wspomnieniach i naszych sercach.

  • Reply
    Karolina Kaczyńska-Piwko
    16 grudnia 2018 at 18:46

    Najpiękniejsze Boże Narodzeniem? Ubiegłe święta. Tłum ludzi, trzy pokolenia, kilka rodzin. Chaos i  harmider, dzieciaki bawiące się zabawkami gdzieś pod stołem, pokrzykiwania i gonitwy dookoła choinki.  Zero wyniosłości i uładzenia, jakie znamy z kolorowych magazynów. Krzątająca się gospodyni, dokładanie pyszności, „komu jeszcze barszczu?” Rodzinność mierzona uśmiechami i gwarem przy stole, kolędowanie i muzyka, która niosła się po całej okolicy. Tańce. I najważniejszy obrazek, który chcę zostawić pod powiekami na zawsze – mój tata w bujanym fotelu, patrzący na swoje dzieci i wnuki z miną człowieka, który osiągnął w życiu wszystko, o czym marzył. Takie momenty zostają z nami na zawsze – nawet, kiedy świąteczny czas zostaje tylko wspomnieniem, ogrzewają równie dobrze, jak blask choinkowych świateł.  Zwykłość, której nie doceniamy w codziennym biegu uwypukla się właśnie w takie dni. I właśnie wtedy czujemy się najbogatsi

  • Reply
    ania.n
    16 grudnia 2018 at 19:22

    Moje najpiękniejsze swięta to każde swieta bo są niepowtarzalne,każde maja wsobie magie ,czar i urok niespotykany w dniu codziennym.I własnie tak moję swieta wygladaja,rodzinnie,spiewamy koledy idziemy do koscioła.Oczywiscie co roku rożnią się rodzajem potraw czasem wystrojem domu ale zawsze ,zawsze panuje w nich miłosc i ciepło domowego ogniska ,Nie musze o nich marzyć bo ja je mam co roku wymarzone wyczekane,z garscia pierników z blaskiem swiec z Rodzina ktora jest mi najblizsza i najukochansza,z cala tą otoczką i czasem dla najbliższych.Otulaja mnie jak Betlejemskie swiatlo i przynosza nadzieję na kolejny rok .Takie mam wymarzone -rzeczywiste swieta.

    • Reply
      Ostra na Słodko
      16 grudnia 2018 at 20:21

      Koniecznie proszę podpisz się tu imieniem i nazwiskiem :)

  • Reply
    Izabela Piasecka
    18 grudnia 2018 at 15:10

    Moje wymarzone święta.. widzę, jak wraz z wiekiem i doświadczeniem zmieniają się priorytety.
    Święta z dzieciństwa – w dużym rodzinnym gronie, tradycyjne i pachnąca domową kuchnią wspominam czule.. aksamitny barszcz czerwony mrugał grzybowym uszkiem do małej Izy, kluski z makiem kusiły bakaliami i mój ulubiony kompot z suszu oraz migdałowy makowiec, sernik pomarańczowy i piernik miodowo – czekoladowy..te obrazy z dzieciństwa noszę w sobie, w dużej części realizuję je w swoim życiu i mam komu przekazać piękna tradycję – czwórka dzieci…
    Ostatnio jednak ciągle czekam na wymarzone święta.. marzę o moim domu!
    .. Oto salon, nastrój robią kolorowe światełka utkane tu i ówdzie oraz kolędy Mazowsza.. duży stół, biały obrus, piękna zastawa, 12 potraw oczywiście, świece, gdzieś blisko choinka ubrana w anioły i pomarańcze, za oknem zimowy pejzaż, pierwsza gwiazdka, w powietrzu unosi się spokój, radość, miłość ożywiona cała liczną rodzinną gromadą. ..tylko tyle.. kawałek własnego kąta..
    Może to banał..ale w roli pani domu marzę o takich świętach od kilku lat. Ufam, że marzenia w końcu się spełniają 🎄

  • Reply
    Anonim
    19 grudnia 2018 at 00:19

    Wymarzone święta…
    Z perspektywy przeżytych lat wspomnieniami wraca się do domu rodzinnego, kiedy czas Bożego Narodzenia był najpiękniejszy. Magiczny, jedyny.
    Z Babcią i dwiema Siostrami przygotowywałam ulubione dania, na które czekało się cały rok i dlatego były tak smaczne: sos tatarski, pstrąg w galarecie, smażony karp, zupa grzybowa i rybna, barszcz z uszkami (smażonymi a nie gotowanymi !),
    śliżyki w makowej wodzie, łazanki z grzybami, siekanka śledziowa i śledzie pod różnymi postaciami.
    Z barszczem zawsze wiązały się odwiedziny św. Mikołaja. Przychodził (nie wiadomo czemu właśnie wtedy), kiedy kończyliśmy jeść barszcz. Dzieci ( ja również) wierzyły kiedyś długo, że Mikołaj istnieje naprawdę i przynosi prezenty. Kiedy miałam 12 lat, Rodzice postanowili mnie wreszcie uświadomić i to ja musiałam wynosić na klatkę schodową kosz z podarunkami
    i dzwonić do drzwi, co było sygnałem, że Mikołaj właśnie przybył, zostawił prezenty, ale nie mógł wejść, bo szedł obdarować również inne dzieci.
    Byłam niepocieszona ! Moje Siostry cieszyły się z podarków, a ja się czułam odarta z najpiękniejszej chwili wieczoru !
    Na zawsze zapamiętałam to uczucie.
    Potem jadło się słodycze, śpiewało kolędy, a o północy obowiązkowo wszyscy szli na Pasterkę.
    Po powrocie do domu można było zjeść kiełbasę czy pieczone mięso.
    Każdy korzystał z tej możliwości, że już nie musi pościć !
    Na Święta mieliśmy zawsze żywą choinkę do czasu, kiedy nie weszła moda na sztuczne.
    Pamiętam też nowość: lampki elektryczne ! Nie wszyscy je mieli.
    U sąsiadki wybuchł pożar, bo zapaliły się świeczki na sztucznej choince. „Zapach” był okropny !
    Kolejne wymarzone Święta odbywały się na tzw. swoim, czyli wtedy, gdy założyłam rodzinę.
    W południe szliśmy podzielić się opłatkiem z najbliższymi i zjeść z nimi taką symboliczną Wigilię.
    A potem w swoim domu czekaliśmy na pierwszą gwiazdkę. Co jakiś czas kogoś ubywało i to już nie były wesołe chwile …
    Wraz z Mężem dokładaliśmy zawsze starań, by nasze dzieci – tak jak kiedyś my – pamiętały o magicznych chwilach, wspólnej wieczerzy i prezentach, nawet tych najdrobniejszych, bo takie to były czasy, że w sklepach pustki.
    I trzecie wspomnienie dotyczące ostatnich lat.
    Boże Narodzenie w Zakopanem. Dwa lata z rzędu.
    Tu dzieci wynajęły mieszkanie w pięknym góralskim domu.
    Dla trzech pokoleń naszej rodziny !
    Kupiły żywą choinkę. A ich dzieci ustroiły ją przywiezionymi przez nas z domów łańcuchami i bombkami.
    Dogotowywaliśmy przywiezione ze sobą potrawy, żeby czas Bożego Narodzenia był smakowity, choć Wigilię spędzaliśmy
    w restauracji. Była pięknie przyozdobiona, serwowano nam dania ogólnopolskie i góralskie. W tle słyszeliśmy z głośnika kolędy.
    Było naprawdę miło i magicznie.
    Potem Pasterka w najpiękniejszym zakopiańskim kościele M.B. Fatimskiej, skąd relacjonowano ją w telewizji.
    I powrót do kwatery w śniegu uważając na oblodzone chodniki !
    Prawdziwa zima ! Nie to, co u nas !
    W kolejnym roku podobnie, ale zaskoczyła nas okropna wichura. W nocy ogromne drzewa za oknami łamały się jak zapałki. Szkody były znaczne. Oglądaliśmy spustoszenie rano. Przez szyby.
    I napaliliśmy w kominku, bo nie było prądu przez dobę. Nie można też było zagrzać jedzenia.
    Rozgrzewaliśmy się butelczyną „z prądem” zajadając letni bigos postawiony dla ogrzania przy kominku. Dzieci miały gorzej.
    Piły zimne mleko.
    Graliśmy w gry stolikowe (telewizja nie działała, wyjść z domu nie było można bez narażania życia).
    Jedyna łączność ze światem to krótkie komunikaty pogodowe mojej Siostry znajdującej się na drugim końcu Polski.
    Krótkie, bo przecież telefonów nie było gdzie podładować.
    Wszystko w tym domu było na prąd !
    Ale za to jak się integrowaliśmy !!!
    Jeszcze nigdy tak długo i tak pięknie nie śpiewaliśmy kolęd !
    Z perspektywy czasu mogę śmiało powiedzieć, że to były wymarzone święta !!!

    Ela Dymart

  • Reply
    Milena Korshenrich
    19 grudnia 2018 at 12:48

    Od kilku lat nie czułam radości ze świąt. Owszem, obchodziłam je, była choinka, kolacja, wszytsko tak jak trzeba, ale w sercu nie było tego zadowolenia. W tym roku czuję, że będzie inaczej. Czuję, że to będą moje wymarzone, wspaniałe święta. W tym roku po kilku latach niezgody będę mogła podzielić się opłatkiem z najbliższymi, śpiewać z nimi kolędy, cieszyć się ich obecnością i uśmiechem, których tak bardzo brakowało. Już dawno nie czułam magii rodzinnych świąt, więc będzie cudownie móc się tym cieszyć. A oprócz tego w tym roku do naszego grona dołączy małe- wielkie szczęście, Jaś i będą to jego pierwsze święta. Nasz najpiękniejszy bożonarodzeniowy prezent ♥️ będzie magicznie, nie mogę się doczekać.

  • Reply
    Małgorzata Bykowska
    20 grudnia 2018 at 15:51

    Ponieważ jestem bardzo rodzinna do świąt przygotowuje się wkładając całe swoje serce. Uwielbiam kiedy całą rodziną zasiadamy przy jednym stole zajadając się potrawami, które przyrządzam z wielkim zaangażowaniem. Przed świętami oczywiście zakupowe szaleństwo i wybieranie prezentów pod choinkę. Lubię ten czas kiedy możemy Wszyscy usiąść razem porozmawiać bez pośpiechu. W tym roku jednak mimo tego, że wszystko przygotowuje, żeby było idealnie jak zawsze, święta będą smutne, bo mężowi zmarł tata. Odszedł nagle i niespodziewanie. Oczywiście miejsce przy stole będzie dla Niego przygotowane, jakby zaraz miał zapukać do drzwi. Wejdzie i powie cześć Małgoś 😞 poprosi o kawę i zajadając się szarlotką powie, nie jedz niedobre (zawsze tak sobie zartował)……
    Tobie kochana życzę dużo uśmiechu, radości i bardzo rodzinnych Świąt . Zero smutku i spełniaj się w Nowym Roku.
    Pozdrawiam
    Małgorzata Bykowska

  • Reply
    Anula Wawrzyniak
    21 grudnia 2018 at 22:10

    Idealne Święta?

    Białe Święta to tradycja,
    piękno, z dzieciństwa wspomnienia,
    nie jest więc tak, że ich całkiem,
    tak w ogóle, nie doceniam,

    lecz choć raz w życiu bym chciała
    doświadczyć małej odmiany
    i spędzić Święta w klimacie
    jakiejś małej „tropicany”!

    Zwłaszcza, że w Polsce nie zawsze
    biały puch pokrywa ziemię
    akurat wtedy, gdy trzeba,
    czyli w Boże Narodzenie!

    Chcę więc tropików, chcę plaży,
    chcę drinków z małą palemką,
    chcę w letniej sukience stanąć
    pod tropikalną stajenką,

    Zamiast karpia – ananasa
    pożreć oraz kiść bananów,
    zamiast prezentów – mieć muszli
    garść i widok oceanu…

    A później? Później zatęsknić
    chcę do klimatów rodzimych,
    do chlapy, błota miast śniegu,
    do tej całej brzydkiej zimy…

    I do kolęd, co się przez noc
    niosą jak echo tęskliwe…
    Cóż. Nieważne, gdzie te Święta,
    byle z bliskimi, szczęśliwe!

  • Reply
    Efka
    23 grudnia 2018 at 21:25

    Ach! Mikołaju pamiętasz? … Za oknem wiatr tańczył szalone tango z płatkami śniegu, mróz zdobił okna bukietami białych kwiatów a w naszym domu pachniała żywicą choinka, pomarańcze, które mama kupiła stojąc pół dnia w kolejce oraz babcine ciasto drożdżowe. Tata kręcił się po domu ze starym Zenitem i robił zdjęcia, uwieczniał chwile gdy, babcia lepiła pierogi, gdy mama zachlapała się czerwonym barszczem, gdy Michał rozsypał mak do makowca, gdy dziadek strugał ozdoby na choinkę. A my gramoliliśmy się na Twoje kolana, tuliliśmy do zmarzniętych dłoni i przepychaliśmy kto pierwszy poda Ci szklankę gorącego kakao (mam nadzieję że dziś lubisz je równie mocno jak wtedy :) Pamiętam tę niesamowitą radość, nasze zachwyty, westchnięcia, gdy poznawaliśmy tajemnice, które skrywał twój wtorek. I lalkę, którą dostałam. Miała długą, sukienkę w kwiaty i można ją była prowadzać za rękę. Spałam z nią przez kilka kolejnych nocy. Stała się moją ulubioną zabawką. Szczęście tamtego Bożego Narodzenia nam ciągle w sercu.
    ps. Do zobaczenia przy kominku :)

    • Reply
      Ostra na Słodko
      23 grudnia 2018 at 22:05

      Podpis proszę – bardzo ważne! :)

    • Reply
      EFKA
      25 grudnia 2018 at 13:02

      Ewa Miller

  • Reply
    Mariola Łukasz
    23 grudnia 2018 at 23:47

    Moje wymarzone Święta spędzam każdego roku. Bo dla mnie wymarzone oznaczają tyle co -z wszystkimi domownikami przy stole. Dań wystawnych nie mamy -tyle co barszcz z uszkami, smażona ryba, pierogi z kapustą. Lecz wszystkie wspólnie całą rodziną przygotowywane, smakują jak najlepsze na świecie smakołyki. Ja po prostu najbardziej cieszę się z tego, że te moje kochane twarze widzę w komplecie. Tak bardzo, że więcej mi do szczęścia nie potrzeba nic. Bardziej wymarzonych Świat już nigdy mieć nie będę, jak teraz gdy wszyscy żyjemy -rodzice, rodzeństwo, dziadkowie. Dla mnie liczy się bliskość tych których kocham a reszta to tylko otoczka, nie dająca szczęścia. :) Pozdrawiam!

  • Reply
    Mirka Wawrzyniak
    23 grudnia 2018 at 23:49

    Jaki jest domowy sekret moich Świąt? To jest… pidżama!
    To ona mi przypomina, że żaden kuchenny dramat,
    żadne przypalone ciasto ani uszko rozklejone,
    nie powinno mi przesłonić idei Świąt choć na moment –
    bo nie o to chodzi w Świętach, aby w kuchni się zarzynać!
    To czas bliskości, czułości – ważna wtedy jest rodzina,
    zwolnienie tempa i relaks zasłużony pod choinką,
    toteż ja mam taki zwyczaj z calutką moją rodzinką,
    że się w Boże Narodzenie przebieramy w swe pidżamy
    zamiast kiecek, garniturów – no i tak Święta spędzamy!
    Żadnej spiny, żadnych nerwów, że na nowej bluzce plama,
    żadnej pompy i patosu – jest rodzinnie jak w reklamach,
    przytulnie, miło, domowo wśród ciast pysznych i jedzenia –
    taki domowy błogostan – każdy z wiekiem go docenia!
    Ja zatem w pidżamie Święta i z uśmiechem wielkim witam –
    a nim w nią wskoczę, to w kuchni pomaga mi Appetita,
    bo z nią bezstresowo mogę pichcić zawsze pyszne dania,
    bez lęku, że coś nie wyjdzie. Ich moc me Święta ochrania!

    I to cały już sekrecik – filozofia no stress, relaks
    i cudowne wyciszenie. Zalecam ten wzór powielać! :)

  • Pozostaw odpowiedź Anonim Cancel Reply

    Facebook

    Likebox Slider Pro for WordPress