MARRAKESZ – gdy marzenie stało się rzeczywistością / WSZYSTKO CO MUSISZ WIEDZIEĆ PRZED WYJAZDEM DO MARRAKESZU

MARRAKESZ – MIASTO KTÓRE SIĘ POKOCHA ALBO ZNIENAWIDZI.

To już ponad miesiąc minął od mojej wyprawy do Marrakeszu.

( kliknij TUTAJ i zobacz jakie oferty do Maroko ma dla Ciebie TUI ).

.

.

Wyprawy, która była moim ogromnym, ale to ogromnym marzeniem i chyba jeszcze tak naprawdę nie dociera do mnie, że to marzenie już się spełniło.

To był mój urodzinowy prezent od siebie dla samej siebie i zdecydowanie jedna z najbardziej wyczekanych przeze mnie podróży.

Jak wiecie z moich poprzednich wpisów jestem totalnie zakochana w kulturze arabskiej, jedzeniu, muzyce, ludziach itd.

Uwielbiam to afrykańskie słońce, zapach orientalnych przypraw z arabskiego souku, czerwone mury z palonych cegieł, wylegujące się na nich mruczące koty i gorący piasek pod stopami.

Ciągnie mnie tam nie od dziś!

Nie tylko zresztą do Maroko, Egiptu czy Tunezji, ale też do wielu państw w kręgu kultury arabskiej, takich jak Iran, Liban czy Oman.

Nie tylko dlatego, że są „egzotyczne”, ale także dlatego, że chciałabym się z tą kulturą nie tylko oswoić, ale także co nie co o niej nauczyć.

„Nie kręci” mnie Europa.

W ostatnim czasie zwiedziłam samotnie dwukrotnie Egipt, Tunezję, Djerbę oraz Synaj ( była jeszcze Andaluzja, Gibraltar, Chiny, Hiszpania itd … )

Zawsze jednak myślałam, że Maroko będzie tym krajem, które jest zbyt niebezpiecznym, by lecieć tam samej ( zwłaszcza po historii z dwiema turystkami zamordowanymi w Maroku przez islamskich terrorystów).

Czy tak było?

Czy żałuję?

Czego nauczył mnie pobyt w Marrakeszu?

Jakie ( i czy ) było niebezpieczeństwo?

Co przykrego mnie spotkało?

Gdzie jeść?

Gdzie spać ?

Co zwiedzać?

Jakie pieniądze zabrać?

Czy się szczepić?

I czy polecam?

Zapraszam do czytania!

GDZIE LEŻY MARRAKESZ?

Marrakesz leży w Maroku, zwanym również Królestwem Marokańskim – państwem położonym w północno-zachodniej Afryce, nad Oceanem Atlantyckim i Morzem Śródziemnym.

Jest jednym państw należących do Arabskiej Unii Marghrebu, czyli organizacji międzynarodowej zrzeszającej takie państwa jak właśnie Maroko, Tunezja, Algieria, Libia, Mauretania i Sahara Zachodnia.

Marrakesz jest jednym z najbardziej znanych marokańskich miast.

Wielu myśli, że to właśnie on jest stolicą Maroko, ale nie – stolicą Maroko jest Rabat.

Leży w zachodnim Maroku, u podnóża gór Atlasu Wysokiego.

Powstał jako niewielki ksar, czyli siedziba plemiona, a potem stopniowo rozrastał się do warownego miasta.

Przez lata był miejscem wojen domowych i niestety miejscem nękanym głodem i niesamowitą biedą.

Odbudowa i przywracanie jego świetności zaczęła się dopiero za panowania dynastii Saadytów w XVI wieku.

Sytuacja Marrakeszu przez te wszystkie wielki bardzo się zmieniała, a obecnie Marrakesz, choć biedny jest jednym z najważniejszych ośrodków turystycznych Maroko.

JAK DOLECIEĆ DO MARRAKESZU?

Do Marrakeszu można dolecieć bezpośrednio tanimi liniami, np. z Krakowa czy też Warszawy.

Jeszcze taniej będzie z Berlina.

Ja leciałam linią WizzAir z warszawskiego Lotniska Chopina, a lot trwał nieco ponad 4 godziny, które jak zawsze upłynęły mi na spaniu.

Nie wiem czy już Wam mówiłam, ale samoloty działają na mnie usypiająco – ledwo wzbijemy się ponad ziemię, a ja już śpię!

Lądujemy w nowoczesnym porcie lotniczy Marrakesz-Menara, który jest oddalony o ok. 4 km od samego centrum – bez problemu można dostać się tam spacerem, autobusem albo czekającą na każdym kroku taksówką ( pamiętajcie jednak, żeby cenę z taksówkarzem ustalić PRZED jazdą albo poprosić o włączenie licznika – inaczej macie 99% pewność, że zostaniecie oszukani! ).

WIZA DO MAROKO / PASZPORT

Od 1 stycznia 2005 roku obywatele Polski nie muszą posiadać wizy do Maroka, pod warunkiem, że planowany pobyt na terenie Maroka nie przekroczy 90 dni.

Pamiętajcie jednak o tym, że Wasz paszport musi być ważny minimum 3 miesiące od daty wjazdu do Maroka.

Słyszałam już o kilku przypadkach, że ktoś zapomniał sprawdzić.

Brzmi nieprawdopodobnie, jednak i takie “kwiatki” się zdarzają. 

GDZIE SPAĆ W MARRAKESZU?

Marzeniem chyba każdego, kto wybiera się do Marrakeszu jest nocleg w tradycyjnym marokańskim Riadzie.

Choć ta przyjemność do najtańszych może nie należy ( ceny wahają się od ok. 250 – 2500 zł / noc! ) to jednak warto poszukać odpowiedniej opcji i choć jedną noc spędzić w takim miejscu.

To będą niesamowite wrażenia i niesamowite przeżycie!

Riad, czyli taki tradycyjny, marokański dom ma zazwyczaj dwa, albo trzy piętra, które otaczają patio, na którym znajduje się basen, albo fontanna.

Pięknie urządzone, w tradycyjnym marokańskim stylu, często bogato zdobione i zwykle w samym centrum.

Uwierzcie mi: nowoczesne hotele z basenami nie mają szans w konkurowaniu z riadami!

 Z wielu z nich rozpościera się niesamowity widok na miasto, które można podziwiać z wielkich tarasów na dachu.

Gorąco polecam!

POGODA W MARRAKESZU – KIEDY LECIEĆ DO MAROKO?

Jak wiecie ja byłam na początku listopada – pogoda niesamowicie miło mnie zaskoczyła!

Kreska na termometrze oscylowała w granicach 28-38 C – czyli jak dla mnie IDEALNIE!

Najlepsza pora na odwiedzenie Marrakeszu to wiosna, jesień albo wczesna zima.

Latem temperatury sięgają tu nawet 50C, co dla nas, nieprzyzwyczajonych do takich upałów może okazać się wielką mordęgą.

Wieczorami i nocą temperatura spada – absolutnie nie było mi zimno, ale cienka kurtka czy bluza okazywała się niezbędnym dodatkiem.

Inaczej sprawa ma się na pustyni – tam noce są bardzo zimne i koniecznie zabrać ze sobą trzeba ciepłe ubrania.

JAK ZWIEDZAĆ MARRAKESZ?

JAK SIĘ PORUSZAĆ?

Ja uwielbiam spacerować i zwiedzać pieszo – dlatego też takie rozwiązanie polecam najbardziej ( nie tylko w Marrakeszu! ).

Wszystkie zabytki i zakątki warte odwiedzenia znajdują się naprawdę blisko siebie i dla mnie głupotą jest wynajmowanie taksówki, by przejechać 200, 300 czy nawet 1000 metrów.

Zwłaszcza, że po drodze kryje się wiele miejsc wartych obfotografowania!

W Marrakeszu są dwa rodzaje taksówek – pettit taxi zabiera przeważnie 3 osoby, większe taksówki mogą wozić do 5 osób.

Kierowcy tutaj mają złą reputację i lubią oszukiwać.

Jeżeli nie chcecie paść ofiarą oszusta, upewnijcie się, że masz ze sobą drobne ( najlepiej już oczywiście marokańskie dirhamy ).

Jeżeli macie większe nominały, Wasze kierowca zapewne powie Wam, że nie ma wydać i odjedzie ze wszystkimi pieniędzmi.

Sporo kierowców nie używa licznika lub odmawia jego użycia. Zanim wsiądziecie, możecie poprosić o jego włączenie. Jeżeli kierowca odmówi, spróbujcie znaleźć innego. Czasami można także utargować cenę z góry.

Przejazd w obrębie centrum powinien kosztować 30-50 Dirhamów, nie więcej.

W Marrakeszu istnieją także tuk tuki – najłatwiej można złapać je przy placu Jamaa El-Fna.

Nie mają liczników i cenę trzeba ustalić z góry.

Caleche – powozy konne – to również dość powszechny widok w Marrakeszu.

Są one tutaj dosłownie wszędzie. Można wykupić wycieczkę na pół dnia dookoła murów miasta za 300-400 Dirhamów.

UWAGA!

Uważajcie na przejściu dla pieszych – nikt tutaj się nie zatrzymuje, a przejście przez ulicę na druga stronę to taka trochę walka na śmierć i życie.

Nie ważne czy światło jest zielone czy czerwone dla kierowców – nie przestaną jechać!

EURO, DOLARY, A MOŻE DIRHAMY – JAKIE PIENIĄDZE ZABRAĆ DO MARRAKESZU?

Zawsze na wszystkie swoje afrykańskie wyjazdy zabieram pieniądze w gotówce i na karcie ( tą mam w „razie Wu” ).

Część miałam już wymienioną na marokańskie dirhamy, część zabrałam w Euro.

Marokańskie dirhamy można kupić bez problemu w Polsce ( wcześniej nie były tak łatwo dostępne jak dzisiaj! ) albo wymienić po przylocie do Maroko.

Pamiętajcie jednak, by nie wymieniać ich u przypadkowych ludzi, a w placówkach ( wcześniej upewnijcie się, że znacie aktualny przelicznik walut! ).

Z tego co wiem jeszcze kilka lat temu bankomaty w Marrakeszu nie były tak liczne jak dzisiaj.

Dzisiaj w okolicach ścisłego centrum można je znaleźć bez problemu ( polecam te ze znakiem konia ).

GDZIE JEŚĆ W MARRAKESZU?

W Marrakeszu nie brakuje fajnych miejsc do jedzenia, bo kuchnia marokańska jest ważnym elementem kultury.

Jednak tam, kulinarne życie rozpoczyna się wieczorem.

W ciągu dnia jest bardzo gorąco, dlatego najlepiej siada się do jedzenia wieczorem i kolacja jest darzona największą czcią.

Jest to posiłek, który spożywa się wspólnie, czas rodzinnego biesiadowania.

Dania są niezwykle barwne i aromatyczne.

Miejscowi co krok proponują, by zatrzymać się obok ich straganu i kupić coś do jedzenia lub świeżo wyciskany sok z pomarańczy.

Zdecydowanie warto się skusić – zwłaszcza, że szklanka kosztuje zaledwie 4 czy 5 MAD (1,80-2 zł).

Nigdzie indziej nie piłam tak fantastycznych soków jak właśnie w Marrakeszu!

Będąc na Placu Jamaa El-Fna nastawcie się, że ktoś was zaczepi i bardzo usilnie będzie próbował zaciągnąć do swojego stoiska.

Jeśli wykażecie choć odrobinę zainteresowania natychmiast zostaniecie usadzeni przy stoliku, na którym czekają już oliwki i pieczone chlebki.

Następnie wybierzecie danie główne, które od razu zostanie wrzucane na ruszt.

Nie wiem czy tak jest na każdym stoisku, ale dopiero jak zjecie okazuje się, że te przystawki są dodatkowo płatne, o czym wcześniej oczywiście nikt ci nie powie.

Ale warto! Zdecydowanie warto!

Jedzenie jest przepyszne!

O kuchni pogadamy jednak w innym wpisie!

JAK SIĘ UBIERAĆ W MARRAKESZU?

Maroko to kraj muzułmański, a więc należy ubierać się tutaj skromnie.

Przyjmuje się, że kobiety, jak i mężczyźni, powinni nosić dłuższe spodnie i zakrywać ramiona.

Nie ma konieczności zakrywania głowy.

Zawsze jednak warto wyglądać przyzwoicie i skromnie, aby nie przyciągać na siebie niepotrzebnej uwagi.

Ja również dostosowałam się do tych zasad.

I choć zwracałam oczywiście na siebie uwagę blond włosami, to absolutnie nigdy, ale to nigdy nie zdarzyły mi się nieprzyjemne docinki czy złowrogie zaczepki.

  Nosiłam dłuższe sukienki albo spodnie o kroju alladynek.

  Gdy zakładałam krótsze szorty, to starałam się bardziej zakrywać górę.

I powiem Wam, że sama lepiej się tak czułam spacerując po ulicy wśród zakrytych ( zdecydowana większość ) mieszkańców czy mieszkanek Marrakeszu.

Do tej pory w żadnym odwiedzanym przeze mnie arabskim kraju nie widziałam aż tylu ubranych w tradycyjne stroje mieszkańców.

Tutaj w Marrakeszu tradycyjne stroje zdecydowanie królowały na ulicach.

NAPIWKI, TARGOWANIE I INNE ZWYCZAJE

Kiedy spacerowałam ( i Wy będziecie mieć tak samo! ) po ulicach Marrakeszu, co chwilę byłam namawiana, aby coś kupić.

W szczególności plac Jamaa El-Fna jest znany z tego, że każdy turysta jest nagabywany.

Sprzedawcy „atakują” ze wszystkich stron.

Jeżeli nie chcecie nić kupić, po prostu podziękujcie i odejdźcie. Nie dajcie się absolutnie wciągnąć w rozmowę.

Na początku mnie to śmieszyło, potem zaczęło zdecydowanie wkurzać.

Zabiera nieco czasu, aby się do tego przyzwyczaić.

Targujcie się, jeżeli chcecie coś kupić. I tylko wtedy.

Targowanie się  „dla jaj” czy zabicia czasu zdecydowanie rozzłości sprzedawcę, a Wy możecie się spotkań z nieprzyjemnymi wyzwiskami.

Targowanie to tutaj zwyczaj i od kupujących oczekuje się targowania.

Jeżeli zgodzicie się na cenę podaną z góry dla handlarza oznaczać to może, że jego towar nie wart jest wysiłku z Waszej strony.

Dawanie napiwków jest normą w barach i restauracjach.

Nie wiem do końca ile trzeba zostawić.

Myślę, że pewnie parę monet, które zostały z reszty wystarczy.

Marrokańczycy bardzo nie lubią robienia im zdjęć.

Wcale się nie dziwię – pomyślcie sobie, że i Wam ktoś co kilka minut chciałby pstryknąć zdjęcie!

Jeżeli chcecie komuś zrobić zdjęcie, zapytajcie o pozwolenie.

Czasami fotografowana osoba może poprosić o zapłatę.

Zazwyczaj 10 Dirhamów wystarczy.

Robienie zdjęć ulicy jest dozwolone, ale powstrzymajcie się przed wtykaniem obiektywu komuś prosto w twarz.

To samo na soukach – sprzedawcy bardzo często wołają o zapłatę, jeśli chce się zrobić zdjęcie w ich sklepie.

Czasem szeroki uśmiech wystarczy, a czasami niewielka suma będzie koniecznością.

SZCZEPIENIA DO MAROKO

Podróżując do Maroko nie obowiązują szczepienia, nie ma tam większego zagrożenia sanitarno-epidemiologicznego.

Zalecane jest jednak zaszczepienie się przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu A i B, tężcowi, błonnicy, polio, durowi brzusznemu i wściekliźnie.

U turystów mogą pojawić się dolegliwości układu pokarmowego (nawet zarażenie amebą lub innymi pasożytami układu pokarmowego, choć bardzo sporadycznie).

By ich uniknąć pamiętajcie, żeby zachować podstawowe zasady higieny: mycie rąk po skorzystaniu z toalety, przed jedzeniem, picie wody jedynie butelkowanej (lub przegotowanej), jedzenie tylko obranych i dokładnie umytych owoców i warzyw, unikanie spożywania pokarmów w lokalach gastronomicznych o niskim standardzie – zwłaszcza w małych miejscowościach.

Warto wziąć ze sobą z kraju środki przeciw dolegliwościom żołądkowym i biegunce (na miejscu są dość drogie).

Na miejscu zdarzają się również przypadki zachorowania na wściekliznę.

Unikajcie więc kontaktu z bezdomnymi psami i kotami (tych drugich w marokańskich miastach jest bardzo dużo, są prześliczne, więc trudno jest się oprzeć, żeby takiego malucha nie pogłaskać).

W przypadku wycieczki na pustynię, trzeba uważać na ukąszenia węży i skorpionów (lubią wchodzić do butów, śpiworów, między poskładane ubrania).

Pamiętajcie również, że lepiej nie korzystać z kąpieli w miejscowych rzekach i jeziorach (w wodach śródlądowych żyje mnóstwo pasożytów).

 

CZY JEST BEZPIECZNIE?

Myślę, że Marrakesz to bezpieczne miasto, ale też zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy będą mieli takie samo zdanie jak ja.

Nie czułam się tam absolutnie w jakikolwiek sposób zagrożona, a jak dobrze wiecie – byłam sama.

Miasto może jednak nieco przytłoczyć na początku.

Jeżeli nigdy nie byliście w podobnym kraju, doznacie na pewno szoku kulturowego.

Oto parę porad jak być bezpiecznym w Marrakeszu:

– Uważajcie na ulicach.

Medina to sieć małych, wąskich uliczek. Nie ma na nich samochodów, ale za to jest bardzo dużo skuterów i motorów, które jeżdżą bardzo szybko kompletnie nie uważając co dzieje się na drodze, podjeżdżając niebezpiecznie blisko do przechodniów i próbując się zmieścić pomiędzy ludźmi i budynkami.

 Rozglądajcie się więc uważnie i starajcie się obserwować co się dzieje dookoła.

– Trzymajcie swoje rzeczy blisko siebie.

Czasami zdarza się, że turyści okradani są przez pędzących na skuterach młodych chłopców.

–  Uważajcie na swój portfel!

Nie trzymajcie go w tylnej kieszeni.

Nie trzymacie plecaka z tyłu, najlepiej załóżcie go odwrotnie.

Nerkę czy torebkę przełóżcie przez głowę i ramię.

Uwierzcie mi, że wiem o czym mówię i warto tego się trzymać – szczególnie w tych bardziej zatłoczonych miejscach jak np. Plac Jamaa El-Fna.

To samo podpowiedział mi poznany na placu Senegalczyk!

– Odpuśćcie sobie nocne zwiedzanie – szczególnie w bocznych uliczkach, z dala od ludzi.

Wieczorami spacerowałam czy też wracałam do hotelu i nie zdarzyła mi się żadna nieprzyjemna sytuacja, ale pamiętajcie, że licho nie śpi.

– Jeżeli kiedykolwiek poczujecie się zagrożeni, zgłoście się na policję.

Przy głównym skwerze jest zawsze pełno policjantów.

Podobno bardzo chętnie pomagają oni turystom.

Telefony alarmowe:

Ambasada RP w Rabacie: +212 672 41 99 33

Pogotowie – 15

Policja – 19

JAK SIĘ NIE DAĆ OSZUKAĆ W MARRAKESZU? 

Poszukują informacji o Marrakeszu z całą pewnością natkniecie się wielokrotnie na szereg informacji i fałszywych przewodnikach, naciągaczach czy też pomagających ” z dobrego serca ” dzieciach.

Pamiętajcie, że w Marrakeszu „nic” nie ma za darmo!

Spora część Marokańczyków widząc europejską turystkę ( która przecież z całą pewnością jest milionerką ) będzie chciała ją dosłownie „orżnąć”.

Za idealny przykład jak łatwo można zostać oszukanym, niech posłuży Wam mój przykład.

Wąskimi uliczkami Mediny spacerowałam korzystając z GPS – jest to bardzo pomocne, gdyż jak już mówiłam w tych uliczkach niezwykle łatwo się zgubić ( jest to poniekąd  fajne, bo zdecydowanie łatwiej i fajniej poznaje się wtedy miasto ).

Zaczepki ze strony mieszkańców towarzyszyły mi na każdym kroku.

Jedni chcieli pokazać mi drogę, inni informowali, że źle idę, a jeszcze inni proponowali, że pokażą mi miasto – oczywiście za darmo.

Bywali i tacy, którzy chcieli kupić mnie za stado wielbłądów ( wtedy twardo negocjowałam warunki i wszyscy wybuchaliśmy śmiechem ).

Na każdą z tych ( niegroźnych! ) zaczepek odpowiadałam stanowcze „NO,THANKS” lub LA ( co po arabsku znaczy „nie” ) pokazując, że wiem gdzie idę, niczego nie szukam i nie jest mi potrzebna pomoc.

A jednak raz dałam się nabrać!

Spacerując pewnie w stronę „niewiemjaką” dołączył do mnie starszy Marokańczyk.

Zapytał czy czegoś szukam.

Odpowiedziałam, że nie, tylko spaceruję, robię zdjęcia.

Poinformował mnie , ze kawałek dalej, jest „COLOUR FESTIVAL”, przyjechali Berberowie, farbują skóry i będą tu jeszcze tyko 2 dni.

W głowie nie zapaliła mi się czerwona lampka, wręcz przeciwnie!

Przecież ja tak bardzo zapragnęłam to zobaczyć, że jak mogła mi się zapalić?!

Podziękowałam Marokańczykowi za informację.

Znajdę sama – poinformowałam.

I tak tam idę – odpowiedział.

No to ok! Szliśmy obok siebie rozmawiając o Maroku.

Trafiłam do Debbagh – miejsca, gdzie „COLOUR FESTIVAL” absolutnie nie był festiwalem kolorów jaki sobie wyobrażałam!

Były to śmierdzące garbarnie, w których w wielkich kadziach przygotowywano skóry do dalszej obróbki. W powietrzu unosił się zapach śmierci.

Ze względu na wszechobecny smród ( będę o tym pisać w kolejnym wpisie ) szybko stamtąd wyszliśmy, a mój przewodnik zaprowadził mnie na dach kawiarni połączonej ze sklepem, skąd można było zrobić genialne zdjęcia.

Podziękowałam, pożegnaliśmy się, wyszedł.

Nawet nie wiecie jakim zaskoczeniem było….

Co się stało dalej?!  Opowiem Wam w kolejny wpisie!!!

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ DO WYJAZDU?

Kiedy przygotowywałam się do podróży do Marrakeszu, bardzo dużo czytałam o panujących tam zasadach i zwyczajach.

Oglądałam zdjęcia na Instagramie i zachwycałam się widokami i kolorami.

Szukałam miejsc, w które chciałabym dotrzeć i zapisywałam je na kartce, by żadnego nie pominąć.

Fotografie często przedstawiały pary pozujące na tle przepięknych budynków.

Tak, Marrakesz to cudowne miasto, ale jest też hałaśliwe, brudne, często śmierdzące, buzujące życiem i zatłoczone.

Na ulicach spotkacie osły, konie, ludzi żebrzących, bezdomnych i kalekich.

Nie pojechałam tak szukać raju.

Bo Marrakesz nie jest to na pewno raj, jaki widać na Instagramie – i na to trzeba być zdecydowanie przygotowanym!

Przygotujcie się na szok kulturowy, dajcie sobie czas na przyzwyczajenie się do miasta.

Wasza wizyta może zakończyć się na dwa sposoby – albo pokochacie Marrakesz, albo go znienawidzicie.

CO ZE SOBĄ ZABRAĆ?

1.Paszport ważny minimum 6 miesięcy + jego kopię

2.Pieniądze ( euro lub dirhamy ) / Karta do bankomatu

3.Długopis

4.Ubezpieczenie turystyczne + jego kopia

5.Lek na dolegliwości żołądkowe/Probiotyk

6.Wygodne buty – sandały i buty sportowe

7.Krem z filtrem UV – jeśli jedziemy w sezonie

8.Duży szal/pareo/nakrycie głowy

9.Ciepła bluza/kurtka

10.Okulary przeciwsłoneczne

11.Zakrywające ubrania z przewiewnych, naturalnych materiałów

12.Zatyczki do uszu

13.Mokre chusteczki

14.Podstawowe kosmetyki

15.Aparat fotograficzny, dodatkowe baterie, ładowarka, dodatkowa karta

16. Telefon + ładowarka

PODSUMOWANIE

CZEGO  NAUCZYŁ MNIE POBYT W MARRAKESZU?

Żadne, ale to żadne z dotychczas odwiedzonych miejsc nie wzbudziło we mnie tak wielu sprzecznych emocji jak Marrakesz.

Chyba wszystkich możliwych emocji – od zachwytu i podziwu po niesamowity smutek, nostalgię i tęsknotę za „czymś”.

Taka wyprawa uczy bardzo wiele.

Zobaczyłam jak wygląda życie poza „magią“ Maroka, którą ogląda się w zdjęciach z katalogów biur podróży czy instagramowych zdjęciach.

Uświadomiłam sobie jeszcze bardziej, że świat faktycznie składa się z niesamowitych kontrastów.

Obok baśniowego świata mamy historie mrożące krew w żyłach.

Piękne sklepiki w soukach wypełnione świecącymi lampami jak z bajki o Alladynie, cisza w żydowskiej dzielnicy Mellah, zapach orientalnych przypraw w przydrożnych sklepikach czy pałac zamieszkany przez bociany przeplatają się przeogromną biedą, trudnymi warunkami życia, żebractwem, narkotykami, garbarniami, przekrętami i oszustwami namolnych przewodników.

Owszem, można udawać, że tego nie ma …. że tego nie widzimy … że to nie istnieje ….

Ale to tak jakby wmówić sobie, że możliwe jest zrozumienie istoty szczęścia bez odniesienia go do przebytego do tej pory cierpienia.

Nic nie jest czarno-białe.

Świat to wszystkie odcienie szarości.

I nawet nie wiecie jak bardzo chcę te wszystkie odcienie szarości poznać!

Chciałabym, by każda moja kolejna podróż nauczyła mnie tyle, co kilka dni w sercu Maroka.

( kliknij TUTAJ i zobacz, jakie piękne zakątki kryje Maroko ).

Ps. relację z Marrakeszu możecie zobaczyć cały czas na moim Instagramie – TUTAJ

Na bieżąco mogliście ją śledzić na Instastory, dzięki posiadaniu przeze mnie XOXO WIFI na wyjeździe.

XOXO WIFI to bezprzewodowy router, zapewniający internet w kilkuset krajach za granicą.

Logo XOXO WiFi

Niezawodny i łatwy w obsłudze!

Więcej o XOXO WIFI pisałam Wam TUTAJ.

W kolejnym wpisie zabiorę Was w miejsca, które koniecznie trzeba zobaczyć będąc w Marrakeszu!

Zostańcie ze mną, bo naprawdę warto!

You Might Also Like

4 komentarze

  • Reply
    Niufka
    26 grudnia 2019 at 19:34

    z tego co czytam na polskiej gov paszport musi byc wazny minimum jeszcze 3 miesiace przed wyjazdem do maroko
    biedny osiolek na zdjeciu :(
    i gdzie da sie wymienic na dirhamry pieniadze w polsce bo gdzie pytam i patrze i po narodowej stronie da sie to tylko w maroko

    • Reply
      Ostra na Słodko
      26 grudnia 2019 at 19:52

      Dirhamy kupiłam bez problemu w Kantorze CFS ( 24 h ) w Krakowie na ul Pawiej.
      Sama była nieziemsko zdziwiona, bo poszłam po euro albo dolary z myślą, ze przecież dirhamów nie ma szans dostać.
      Ależ pani w okienku była zdziwiona! Mówiła , że zawsze mają!

      Ps. potwierdzam – paszport zmieniony na 3 msc , nie 6 msc

  • Reply
    Ewa
    27 grudnia 2019 at 12:53

    To też było moje marzenie…..spełniłam je pod koniec września…Sama, jedna, nie z wycieczka indywidualnie, zakochałam się w tym nieście…wracam tam w maju …… już się nie mogę doczekać

  • Pozostaw odpowiedź Ostra na Słodko Cancel Reply

    Facebook

    Likebox Slider Pro for WordPress