KULINARNA PODRÓŻ NA KUBĘ

Jesień i zima to taki okres, kiedy mam ochotę wziąć paszport, spakować walizkę i uciec tam, gdzie jest ciepło, a poranek wita mnie promieniami słońca wpadającymi za okno.

Mój organizm jest jak taka bateria słoneczna, która często musi być doładowywana, bo inaczej przestaje działać ;)

W tym roku z powodu tysiąca rożnych obowiązków udało mi się wybrać tylko na Rodos ( o tych cudownych wakacjach pisałam TUTAJ ), ale mam nadzieję, że po nowym roku „zaliczę” co najmniej 3 kraje! ( już 11 stycznia lecę do Anglii <3 ).

Kretę na liście marze odhaczyłam, Rodos też, Włochy, Chorwację, Hiszpanię i Wyspy kanaryjskie również.

Od jakiegoś czasu na tej liście marzeń dopisana jest jeszcze Kuba ( już nawet przeglądałam oferty z RAINBOW ).

Kraj niegdyś „nieosiągalny” i można powiedzieć, że nawet nieobecny w ofertach biur podróży, teraz staje się coraz bardziej popularnym i przystępnym cenowo kierunkiem na wymarzony urlop.

Państwo w Ameryce Środkowej na Morzu Karaibskim, w Archipelagu Wielkich Antylii ze stolicą w Havanie kusi swoim pięknem spotykanym dotychczas tylko w filmach, na plakatach i w teledyskach.

Kraj, który wielu z nas kojarzy się przede wszystkim z beczkami rumu, paniami z wielkim cygarem i starymi, przerdzewiałymi, kolorowymi samochodami pomykającymi pomiędzy równie kolorowymi zniszczonymi domami.

Ja oczywiście wszystkie swoje podróże planuję nie tylko pod kątem zwiedzania, ale przede wszystkim pod kątem kulinarnym.

Chcę jeść!

Jeść dużo, jeść dobrze, jeść regionalnie!

Zawsze chcę poznać jak najwięcej regionalnych smaków i spróbować dań, których nie próbowałam, albo takich, których już nie będę miała okazji spróbować po powrocie.

To samo zrobię na Kubie!

Pojadę i będę jeść, bo kuchnia kubańska, tak jak i stroje pełna jest barw, smaków i aromatów, które kocham od lat.

A CZYM TA KUCHNIA MNIE UGOŚCI?

Jada się tam białe pieczywo, które ubóstwiam, wędliny, jajka, sery, mięso ( głównie wieprzowinę ), ryż, rośliny strączkowe ( głównie fasolę ) i bulwiaste warzywa dojrzewające w karaibskim słońcu.

Bardzo ważną rolę w kuchni odgrywają pożywne treściwe zupy ( Ajiaco czy też Caldosa – na bazie rosołu z różnych mięs z warzywami maczanymi ), a do dań mięsnych serwuje się platano a puñetazo, czyli smażone, zielone platany, podawane na słono.

Gospodynie nie żałują czosnku, kminu, oregano i liści kolendry – ich zapach unosi się w każdej kubańskiej kuchni.

Białe pieczywo, puszyste chleby, bułki o chrupiącej skórce dostępne w piekarniach są przez cały dzień, a do nich marmolada z guawy, słodki banan i kubańska kawa.

Nie brakuje również owoców, z których soki koją pragnienie w upalne dni – te z dodatkiem ananasa, papai, banana i mameyo zachwycą niejedno spragnione podniebienie.

Na ulicach do kawy kupimy pan con lechon czyli bułki z posiekaną, tłustą wieprzowiną, hot dogi zwane perro caliente i ichniejszą pizzę na grubym cieście z serem i sosem pomidorowym.

Ci, którym będzie brakować placków ziemniaczanych mogą zastąpić je kubańskimi tostones – takie nasze ziemniaczane, tylko z bananów, smażone na głębokim tłuszczu.

Z bananów są też chipsy ( ajj,jak ja uwielbiam chipsy bananowe! ).

Jednym z klasycznych dań takich obiadowych czy też restauracyjnych jest roopa vieja ( tłumacząc na polski to „stare łachy” ), czyli rozdrobniona wołowina podawana z ryżem, albo picadillo a la habanera – mielona duszona wołowina z cebulą i pomidorami.

Na deser głównie owoce, bo dojrzewające w takim kraju są obłędne!

A jeśli ciasta – to te z kremem ( dużą ilością kremu, jak w przypadku naszych tortów! ).

Grzechem byłoby nie zjeść churrosów, Flan de leche , Crema de leche albo innych wyjątkowo słodkich, zazwyczaj mleczno-karmelowych batoników.

Nie możemy zapomnieć o Cucuruchu – miaższu kokosa zmiksowanego z bananami lub guawą oraz miodem podawanym w liściu bananowca albo kokosankach Coquito blanco – podobno nieziemsko dobre!

Dla spragnionych o dziwo nie woda, a refresco czyli różne, kolorowe bezalkoholowe oranżady oraz coś z czego Kuba jest chyba najbardziej znana – rum ( który można kupić nawet do własnej butelki w ciemnych ulicach Kuby! ).

A z tego rumu robić potem smakowite drinki!

Ja dziś drinków serwować Wam nie będę ale zainspirowana kuchnią kubańską przygotowałam dla Was przepis na pyszne flambirowane w rumie banany z orzechami – prawdziwa petarda!

SKŁADNIKI:

* dojrzałe banany

* rum

* miód + brązowy cukier

* masło min. 82%

* orzechy ( włoskie, ziemne, nerkowce, laskowe )

SPOSÓB PRZYRZĄDZENIA:

Na patelnię wrzucamy masło, dodajemy miód i brązowy cukier.

Wrzucamy orzechy i dodajemy banany, przesmażamy kilka minut.

Podlewamy rumem, podpalamy i zajadamy na ciepło!

 Wpis powstał we współpracy z biurem podróży RAINBOW.

Ps. kolorowe zdjęcia pochodzą z legalnej, darmowej bazy zdjęć.

Udostępnij!Share on FacebookTweet about this on TwitterPin on PinterestShare on Tumblr

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress